Naznaczona: 28. Zaskoczony

Alex

Szyb­kim kro­kiem prze­mie­rzam kory­tarz. W gło­wie wciąż wiruje pełno pytań, a ja nie mogę pozbyć się uczu­cia kom­plet­nego zasko­cze­nia. To, co stało się z Maxem, jest dla mnie total­nie nie­zro­zu­miałe, jak i to, że zna Isabellę. Powie­dział, że to jego ciotka i żałuję, że nie mogłem go o to wypy­tać, ale Max ma rację, muszę spraw­dzić, co dzieje się z Mią. Tym bar­dziej, jeśli Zed się nią inte­re­suje. Gdybym tak mógł się roz­sz­cze­pić.

Impuls postawi Maxa na nogi i będzie jesz­cze czas, by wszystko wyja­śnić. Teraz muszę spraw­dzić, co wymy­ślił Zed. Jestem na niego wście­kły. Na sie­bie rów­nież. Powi­nie­nem prze­wi­dzieć, że coś będzie kom­bi­no­wał.

A pomy­śleć, że jesz­cze kilka godzin wcze­śniej zupeł­nie co innego zaprzą­tało mi głowę.

Czytaj dalej „Naznaczona: 28. Zaskoczony”

Wpis 48, czyli mój dom sam się brudzi!

Kolejny tydzień z koronawirusem w tle dobiega końca. Pierwsze dwa tygodnie, gdy musiałam pracować z domu, do łatwych nie należały. Już kiedyś tak pracowałam, jednak było to tylko pół etatu. Gdy okazało się, że wysyłają mnie na postojowe, myślałam, że zajmowanie się domem na pełen etat nie będzie takie ciężkie. W końcu pracowałam i zajmowałam się domem bez większych problemów. Teraz powinno być łatwiej. 

Cholera, przyznaję bez bicia, nie mogłam się odnaleźć. Nagle mój poukładany świat legł w gruzach, rozbił się na tysiące kawałków i pogodzenie prania, prasowania, zrobienia obiadu, zajęcia się rodziną, wyjścia z psem, wydawało mi się niemożliwe. Chciałam, by wszystko było ogarnięte, a co rusz musiałam coś dosprzątać, bo dom jakby żył i sam się brudził;)

Wiem, jak to brzmi teraz, ale cztery tygodnie temu czułam się, jakby mnie ktoś wyciął ze zdjęcia i próbował wkleić do innego. Z każdym kolejnym dniem było gorzej. Byłam coraz bardziej chaotyczna, a przez to miałam wyrzuty sumienia, że sobie nie radzę. Ciągle byłam zmęczona i rozdrażniona.

Czytaj dalej „Wpis 48, czyli mój dom sam się brudzi!”

Wpis 47, czyli nadzieje i obawy.

Dwa kolejne rozdziały „Naznaczonej” dodane. Kiedy zaczynałam pisać „Naznaczoną”, chciałam, tylko by bawiła czytelników. Przerażające jest, ile lat musiało minąć, by powstał ostatni rozdział, bo w końcu mogę powiedzieć, że rozdział trzydziesty ósmy jest gotowy. Jeszcze trochę potrwa, nim tu trafi, w końcu musi odczekać swoje, przejść przez końcowe poprawki i korekty. Ale jest, to najważniejsze;) A w głowie już kiełkuje kolejna część i już nie mogę się jej doczekać. Tylko czas, oby ten znalazł się w wystarczającej ilości. Mam cichą nadzieję, że ktoś przeczyta „Naznaczoną” do końca i faktycznie przyniesie trochę rozrywki. Byłoby fajnie;) Tak to już jest, gdy pokazuje się innym to, co się stworzyło, bez profesjonalnej korekty, którą mogą poszczycić się papierowe wydania. Zawsze znajdą się niedociągnięcia, chociażbym czytała tekst po sto razy, coś ominę, czegoś nie zauważę. Mam nadzieję, że w „Naznaczonej” nie będzie tego za wiele. Lecę poprawiać kolejny rozdział. Miłego obcowania z „Naznaczoną”.

Wpis 46, czyli kolejny tydzień w domu.

Coraz więcej znajomych pyta jak my sobie tu w Anglii radzimy i czy jesteśmy źli na premiera, że tak późno zawrócił z błędnie przyjętego kursu. Jakie jest podejście Anglików do pandemii i czy nie boimy się nadchodzącego kryzysu?

Nie ukrywałam, że podejście Borisa Johnsona na początku mnie zmartwiło. Pisałam o tym tutaj. Nie mniej od tego czasu sporo się zmieniło i to tylko na lepsze i za to trzeba go pochwalić. O tym pisałam tu. Oczywiście to o czym wspominam w tekście wynika z mojego i moich najbliższych doświadczenia. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie bagatelizował, podważał czy wyśmiewał obecną sytuację (patrz tutaj) Zawsze znajdzie się grupa ludzi, którzy czują się ekspertami we wszystkim i niewiele można na to poradzić.

Czytaj dalej „Wpis 46, czyli kolejny tydzień w domu.”

Wpis 45, czyli tak po ludzku – DZIĘKUJĘ!

Dziękuję Wam! Tak po prostu i z serca. Dziękuję wszystkim, którzy w tych ciężkich czasach potrafią być bohaterami. Pracownikom NFZ/NHS, sprzedawcom w sklepach, policjantom, kierowcom, śmieciarzom, reporterom, wolontariuszom i wielu innym ludziom, których pracy nie widzimy, ale odczuwamy ją każdego dnia i dzięki nim możemy bezpiecznie siedzieć w domach pracując, oglądając telewizję i czekając, aż całe to szaleństwo dobiegnie końca. Dziękuję Wam!

Wpis 44, czyli dom niczym twierdza.

I stało się. To, przed czym premier Anglii tak się bronił w końcu nastąpiło. Przez kolejne trzy tygodnie będziemy siedzieć w domu. Wyjść można tylko po zakupy, chociaż zalecane jest robienie ich online. Ten system świetnie tu działa, więc pewnie i ja się skuszę by niepotrzebnie nie ryzykować.

Ci, którzy nie mają tyle szczęścia by pracować z domu nie będą mieć problemów z dotarciem do pracy oraz z powrotem do domu. Wszelkie inne podróże, na przykład w celu odwiedzania się, są już zabronione. I tak z ukochaną siostrą – jeśli dobrze pójdzie – zobaczę się dopiero w kwietniu. Niemniej nie narzekam. To żadne poświęcenie w porównaniu z sektorem medycznym, który każdego dnia walczy nie tylko z wirusem, ale i głupotą i nieodpowiedzialnością niektórych osobników. Na szczęście coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa i grożących nam konsekwencji.

Czytaj dalej „Wpis 44, czyli dom niczym twierdza.”

Wpis 43, czyli filmowe i książkowe przepowiednie.

Czasami zamiast iść spać wpadam na szalony pomysł, by obejrzeć jakiś film. Tym razem padło – a jakże, bo czemu nie – na „Contagion – Epidemia strachu” w reżyserii Stevena Soderbergha. A o czym jest sam film? Ano o wirusie, który niczym niewidoczny bohater przemierza świat wzdłuż i wszerz siejąc strach. Coś wam to przypomina?

To nie jest horror, ale po obejrzeniu filmu czułam się nieźle wystraszona. Scenarzysta ma zdolności, za które nie jeden sporo by zapłacił. Filmowe proroctwo obecnej sytuacji daje dużo do myślenia. Szkoda, że wtedy, gdy był wyświetlany nikt nie pomyślał, że pewnego dnia fikcja może stać się prawdą.

Czytaj dalej „Wpis 43, czyli filmowe i książkowe przepowiednie.”

Wpis 42, czyli nowa/stara książka.

Od dawna niczego nowego nie wrzucałam na blog, ale od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie pomysł, by wszystkie publikowane książki przenieść tu z Wattpada, uprzednio je poprawiając. Nie wiem, czy nie porywam się z motyką na słońce, ale dziś wrzucam pierwszy rozdział NAZNACZONEJ, histori s-f, której część drugą wciąż piszę.

A o czym jest Naznaczona?

Świat po Wielkiej Wojnie zaczyna się odbudowywać. Rząd Federacji czuwa nad porządkiem przy pomocy tajnej Agencji. Jej żołnierze to armia przywróconych do życia samobójców, maszyn, które nic nie pamiętają i są posłuszne rozkazom Dowódców. Pewnego dnia ktoś się buntuje.

Czytaj dalej „Wpis 42, czyli nowa/stara książka.”

Wpis 41, czyli Koronawirus i Anglia.

Koronawirusem żyje teraz cały świat. Cały świat wprowadza ograniczenia, nakazy, zakazy, by powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa. A Anglia idzie jak zawsze własną drogą.

Są tu dwa krany, okna otwierane na zewnątrz, lewostronny ruch, herbata z mlekiem (fee) i mikroskopijne domy. A Borys Johnson ma inne podejście do problemu koronawirusa (tu o tym przeczytasz). Tak w skrócie, zamiast zmniejszać ryzyko zakażenia, mamy się pozarażać, żeby zbudować „odporność stada”. Oczywiście jednostki starsze i bardziej wrażliwe będą jednocześnie chronione. Nie bardzo wiem jak ma to wyglądać w praktyce i szczerze, mimo że nie jestem panikarą, zaczynam bać się o te „chronione jednostki”. Obawiam się, że nie wszyscy będą przestrzegać pozostałych zaleceń wydawanych przez WHO.

Czytaj dalej „Wpis 41, czyli Koronawirus i Anglia.”

Wpis 40, czyli my, Polacy!

Jestem wstrząśnięta, nawet już nie zmieszana. Zwyczajnie zawstydzona i wściekła jednocześnie. Ale chyba najbardziej przebija się przez to zawiedzenie, jak bardzo zawiść i nienawiść ogranicza niektórym z nas widzenie, zaślepia i odbiera rozsądek.

Zginął człowiek, Prezydent Gdańska, szok i niedowierzanie. Scena jak z filmu, który niestety nie jest fikcją. I zamiast chwili refleksji, pokory, przemyśleń – wiadra pomyj i kolejne fale nienawiści. Polak do Polaka, sąsiad do sąsiada…

Ostatnio w rozmowie ze znajomymi powiedziałam, że Polacy potrafią zjednoczyć się w momencie tragedii i to jest nasza siła i nadzieja, że mimo wszelkich wewnętrznych swar potrafimy stanąć ramię w ramię i stać się na nowo jednym silnym narodem. Szkoda, że tylko w obliczu tragedii czy zagrożenia. Dodałam, że chwila, gdy już nawet tragedia nie stanie się wystarczającym powodem, by odłożyć kłótnie na bok, będzie naszym końcem i porażką. To było kilka dni temu. Dziś, gdy zaczęłam czytać wiadomości na Internecie, przeszedł mnie dreszcz. Jestem wieszczką, pomyślałam i szczerze, zrobiło mi się przeogromnie żal nas wszystkich.

Czytaj dalej „Wpis 40, czyli my, Polacy!”