Naznaczona: 15 Martwa

Ponownie zaaplikowali mi sensory i tak jak wcześniej zniknęły one z mojego ciała. Jednak nie od razu. Pozwoliłam im przez chwilę krążyć w nim. Tak, pozwoliłam. Ja pozwoliłam. Podobno człowiek każdego dnia uczy się czegoś nowego. Ja czegoś nowego uczę się o sobie w przeciągu minut.

To, co powiedział Max, rozjaśniło mój umysł. Niezniszczalna. Już wiem, co zaaplikował mi Alex. A przynajmniej co to mogło być, bo kiedy wspominał coś o niezniszczalności, były to jedynie luźne myśli, plany, a nie rzeczywiste, namacalne serum, które jeśli płynie w moich żyłach, czyni mnie niepokonaną.

Pytanie tylko czemu Alex wiedząc, że go nienawidzę, że chcę go zabić, chciał uczynić ze mnie kogoś takiego? Czy nie wiedział, że będzie moim celem? Pierwszą osobą, jaką będę chciała unicestwić?

Dwa lata wcześniej.

Kobieta ożyła, by zasnąć. Ktoś ubrany na biało zabrał ją, jak mniemałam do takiej samej sali, w jakiej ja i Max się obudziliśmy. Może nawet do tej samej.

— Co teraz z nią będzie? — zapytałam Alexa.

— Teraz ktoś jej wyjaśni, co się stało i opowie, co będzie dalej.

— Też zobaczy to, co ja?

— Jeśli będzie pamiętać. Nie wszyscy pamiętają. Na przykład Max.

— Ale pamiętał, że chciał się zabić.

— I to wszystko. To raczej uczucie niż wspomnienie. Gdybyś zapytała się go o okoliczności jego śmierci albo powody, zająknie się, bo ich nie zna.

— A ja? Czemu ja pamiętam?

— Zastanawiam się nad tym, odkąd sam przeszedłem przemianę.

Spojrzałam na niego zaciekawiona.

— Ty też pamiętasz?

Miałam wrażenie, że chce coś powiedzieć, ale nie wypowiedział ani słowa, posyłając mi jedynie sztuczny uśmiech.

— Zabijecie mnie teraz?

— Co? — Odwrócił się szybko, nie kryjąc zaskoczenia. — O czym ty mówisz?

— Pamiętam, a chyba chodzi o to, by nie pamiętać.

— Nie, nie zamierzam cię uśmiercić — odparł z lekkim rozbawieniem. — Nie jesteś jednostką defektywną. Wręcz odwrotnie. Chodź, to jeszcze nie koniec naszej podróży.

Wyszliśmy z pomieszczenia wprost na długi korytarz, na którego końcu znajdowały się wielkie dwuskrzydłowe drzwi. Zza nich dobiegały jakieś głosy. Alex otworzył je i weszliśmy do wielkiej sali. Była pełna ludzi. Wszyscy ubrani byli na biało. Stali, rozmawiali, niektórzy spoglądali na nas, ale zaraz wracali do rozmów. Alex zaprowadził mnie na schody, którymi dotarliśmy na antresolę, z której mogłam dobrze widzieć całą salę.

Nagle ktoś krzyknął i wszyscy obecni zaczęli rozchodzić się w różnych kierunkach. Powstał wielki bałagan, który z każdą chwilą zmieniał się w coś niesamowitego. W jedno ciało. Ludzie ustawieni w rzędach jak na komendę zaczęli poruszać się w jednym tempie, razem, z dokładnością co do sekundy. Jakbym widziała setki odbić jednej osoby. To było niesamowite, wspaniałe, wręcz piękne i hipnotyzujące.

— Co oni robią? — spytałam, nie mogąc oderwać od nich wzroku.

— Ćwiczą.

— Czy oni wszyscy…? — nie umiałam wypowiedzieć tego słowa, ale nie musiałam.

— Tak. Agencja dała im nowe życie, nową szansę.

— Ale po co?

— Wiesz kim są Skiny?

Zmarszczyłam czoło, bo chyba każdy to wiedział.

— Agencja właśnie ich szkoli. Wszystkie głowy Miast, wszyscy najważniejsi ludzie na świecie mają ochronę od nas, z Agencji. A nie ma lepszych żołnierzy niż samobójcy.

Brzmiało to niedorzecznie, ale po tym, co widziałam nie mogłam w to nie uwierzyć. Jednocześnie rozumiałam już, czemu Skiny zawsze wywoływały we mnie niepokój. Każda ważna osoba miała koło siebie Skina lub całą armię Skinów. Im ich było więcej, tym z ważniejszą osobistością miało się do czynienia. Czasem, gdy oglądałam defilady, przyglądałam się im. Ich puste spojrzenia przerażały mnie i właśnie poznałam tego przyczynę. Byli martwi.

— Więc Agencja robi z nas ochroniarzy?

— Tak. Z nich — wskazał na walczące ciała. — Z nas ich dowódców.

— Z nas?

— Pytałaś, czy cię nie zabije, ponieważ pamiętasz. Już wiesz dlaczego. Pamięć czyni cię świadomym. Świadomość czyni cię silnym, a tylko silni mogą dowodzić słabymi.

— I oni niby są słabi? — Nie odbierałam jako słabości, tego, co widziałam. Ci ludzie zmietliby mnie jednym kichnięciem i to niby ja jestem tą silniejszą?

— Uwierz mi, siła nie tylko mieści się w mięśniach. — Patrzył mi prosto w oczy i uśmiechał się, jakby wiązał ze mną jakieś nadzieje.

W końcu wróciliśmy do jego gabinetu. Alex przeprosił mnie na moment i zostałam sama. Siedziałam wciąż trawiąc to, co mi pokazał i to, co mi powiedział. Byłam martwa a on, Agencja, dali mi nowe życie. Takich jak ja było wielu. W różnym wieku, ale nieprzekraczającym czterdziestu lat. Alex mówił, że serum przywracające nie działało na nich jak potrzeba i zamiast obudzić się jak ja, bez bólu, umierali ponownie, tyle że w męczarniach. Zaprzestano, więc sprowadzania ich ciał, a skupiono się tylko na młodszych egzemplarzach. Tak nazwał nas Alex. Egzemplarzami.

— O czym tak rozmyślasz? — Alex pojawił się znienacka niczym duch.

— O tym, co mi powiedziałeś. Wciąż nie rozumiem, czemu nie dacie nam spokoju. Chcieliśmy umrzeć, a nie być armią Skinów.

— Ale Mia, jeśli o tym pomyślisz, to umarliście. Oni nie pamiętają. Ich ból, czy to przed czym uciekali, zniknął. My wykorzystujemy tylko ich ciała. Taki recykling.

— Ładnie to nazwałeś. Im też pomogłeś w rozpoczęciu nowego życia?

Uśmiechnął się chłodno.

— Czemu chciałaś się zabić? — odpowiedział pytaniem jednocześnie wpatrując się we mnie z niespotykaną natarczywością, wiedząc do czego zmierzam.

— Bo straciłam całą rodzinę. Byłam sama — odpowiedziałam szybko.

— Byłaś w bardzo złym stanie?

Zawahałam się.

— Tak mi się wydaje.

— Po co poszłaś na ten most?

— Przecież wiesz.

— Więc czemu oskarżasz mnie o zabójstwo?

— Bo to ty mnie zepchnąłeś. Czy to nie jest oczywiste?

— Poszłaś na most, by odebrać sobie życie. Złościsz się na mnie za to, że to ja cię zepchnąłem nim sama skoczyłaś. Przecież to nie ma sensu. I tak byś to zrobiła.

— W ostatniej chwili mogłam zmienić zdanie.

— Znam takie przypadki jak twój. Nie zmieniłabyś zdania, tylko w ostateczności miejsce. Wystraszyłaby cię ciemność rzeki i cofnęłabyś się, by wpaść pod samochód, a to byłoby marnotrawstwo. Jesteś wyjątkowa i nie chciałbym, żeby twoja śmierć poszła na marne. Umarłaś dla tamtego świata, ale masz szansę na odrodzenie. Nie zmarnuj tego.

— A co jeśli naprawdę chciałabym umrzeć? Zapomnieć o tym, co mnie rani? Nie czuć…

— A co czujesz?

— Ja… — przerwałam. Co czułam? Czułam się dziwnie, nieswojo, inaczej.

— Nie czujesz żalu, prawda? Ani rozpaczy.

Chciałam zaprzeczyć, ale on miał rację. Czułam smutek, ale nic, co by mąciło mój umysł, pozbawiało kontroli.

— Masz świadomość, co się stało. Wiesz, jakie powinny być twoje reakcje, ale ich nie doświadczasz. Znam to. Przechodziłem przez to. — Jego dłoń dotknęła mojej, a mnie przeszedł dreszcz. — Mia, my mamy wybór. Możemy żyć bez bólu i wspomnień. To zależy wyłącznie od ciebie. Tak samo, jak to czy chcesz umrzeć — powiedział zniżając głos. — Ale mam nadzieję, że nie wybierzesz takiej drogi.

— To znaczy, że mogę jeszcze umrzeć? Sama zdecydować, co się ze mną stanie?

— Upoważnia cię do tego świadomość. Potrzeba nam dowódców, którzy wierzą w naszą misję, a nie rozpamiętują przeszłość. To, co ciebie spotkało to wielki dar, ale nie każdy umie go wykorzystać. Mam nadzieję, że z tobą będzie inaczej. — Odszedł kilka kroków w stronę biurka i nacisnął jakiś przycisk.

— Teraz mam podjąć decyzję? — spytałam zdezorientowana.

— Dziś, ale zanim to zrobisz, chcę ci jeszcze coś pokazać.

Ściana za biurkiem nagle zaczęła zmieniać kolor. Nie, to nie była ściana. To był wielki ekran, na którym zaczęły pojawiać się jakieś zdjęcia. Była tam śmierć, walka, nienawiść. Obrazy były przekrwione, ludzie na nich zmasakrowani. W pewnym momencie odwróciłam głowę, bo bestialstwo z nich wypływające było ponad moje siły. Znałam naszą historię. W szkole pokazywali nam filmy opisujące okrucieństwo, do którego dopuszczali się ludzie. Opisujące, ale nie pokazujące je dosłownie. To, co pokazał mi Alex było przerażające.

— To historia. Przeszłość — szepnęłam nie patrząc na niego.

— Przeszłość? — parsknął powtarzając za mną, a jego głos naznaczały emocje, których chwilę wcześniej jeszcze nie było. — To teraźniejszość dziewczyno. — To byli prawdziwi ludzie i to prawdziwi ludzie im to zrobili. Złe, żądne władzy karykatury, dla których liczy się tylko pieniądz, władza albo nie liczy się nic poza chęcią zniszczenia drugiej osoby. W informacjach tego nie podają, bo nikt nie chce straszyć obywateli. Agencja stoi na straży bezpieczeństwa i dlatego tacy jak my stoimy po tej dobrej stronie. Działamy przeciw nim. Oprócz ochrony mamy też specjalną jednostkę do walki z takimi bestiami. Możesz stać się jedną z nas. Możesz walczyć z nienawiścią, kłamstwem, zbrodnią. Pewnego dnia będziemy niezniszczalni. Jeden z nas będzie w stanie pokonać stu z nich. Będzie w nim siła, mądrość i zawzięcie. I nie będzie potrzeba wielu, by zapanować nad złem. Ale to będzie kiedyś, dziś liczy się każdy, kto może pomóc, bo takich jak my nie ma wielu. Nie jesteśmy też nieśmiertelni. Strata jednego to dla nas wielka tragedia. Dlatego proszę cię, przemyśl wszystko.

Po tym, co mi pokazał, co opowiedział o żołnierzach czuwających nad sprawiedliwością, nie umiałam postąpić inaczej niż się zgodzić. Moje wspomnienia z przeszłego życia wciąż we mnie były, ale ja byłam już kimś innym. Chciałam być kimś innym. Czułam się wolna od tego, co targało mną przed skokiem, w starym życiu, a fakt, że to Alex zepchnął mnie z mostu, zupełnie przestał mieć znaczenie.

— Podjęłaś mądrą i odważną decyzję.

— Co będę musiała zrobić?

— Najpierw przejść szkolenie.

— Nauczycie mnie jak się bić? — Nie wiem, czemu, ale ta myśl bardzo mi się spodobała.

— Nauczymy cię nie tylko tego. Zrobię z ciebie niepokonaną, a może i pewnego dnia niezniszczalną. — W jego oczach pojawił się błysk radości i podniecenia. Przez ułamek sekundy widziałam tam nawet szaleństwo, ale wtedy nie zwracałam uwagi na takie rzeczy. Byłam zbyt pochłonięta wizją ratowania świata i moim własnym celem, o którym jeszcze nie chciałam mówić Alexowi, a którym było odnalezienie morderców mojej rodziny. Gdyby wtedy o tym wiedział, nie stworzyłby mnie taką.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s