Naznaczona: 25. Wiedzący

Alex

Powinienem iść do przydzielonej mi kwatery mieszkalnej, ale muszę jeszcze odwiedzić Mię. Ciągnie mnie do niej potrzeba spokoju, jaki czuję, gdy jest blisko.

Szpitalne korytarze wciąż są dla mnie nowością. Przez cztery lata wiele się tu zmieniło, chociażby usytuowanie szpitala Wewnętrznych. To nawet zabawne. Szpital w szpitalu. Kwatera Wewnętrznych w samym sercu Miasta 1, stolicy Nowego Świata.

Kiedy Ron pojawił się w Oazie, wiedziałem, że to moja szansa na wydostanie się z miejsca, gdzie w najlepszym wypadku zostałbym jednym ze zwykłych obywateli jednego z wielu Miast Nowego Świata. Jest ich dokładnie siedemdziesiąt sześć. Siedemdziesiąt sześć Miast na dawnych obszarach Europy i Azji. Reszta kontynentów jest bezludna, a rozmowy o nich zakazane.

Gdyby nie mama, nie wiedziałbym, że były jeszcze dwie Ameryki, Australia, Afryka i Antarktyda. Ta wiedza była i nadal jest wiedzą niechcianą. Właściwie wszystko, co wiąże się z dziejami człowieka przed Wielką Wojną, jest wiedzą wyklętą, jak mówi sam Mistrz Federacji. Nigdy nie przepadałem za tym człowiekiem, ale ma wielki posłuch u Prezydentów Federacji. Sam nie wiem czemu.

Czytaj dalej „Naznaczona: 25. Wiedzący”

Naznaczona: 23. Martwy

Max

Przyglądam się Mii, ale jej usta się nie poruszają. Nadal śpi z nieprzeniknionym spokojem na twarzy.

— Mia? — szepczę, ale nie odpowiada i zaczynam zastanawiać się, czy nie mam słuchowych omamów. Mimo kilku dni tutaj czuję się zmęczony, jakby ulatniała się ze mnie energia i żadne jedzenie nie jest w stanie wyrównać jej poziomu. A może to obsesja na punkcie Mii? Żeby ją ocalić, żeby była bezpieczna?

Tak bardzo chciałbym, by tu była, świadoma, że jestem koło niej. Zabrałbym ją stąd, nieważne gdzie, byle daleko stąd. Wyjechalibyśmy i zostawili całą przeszłość, Agencję i Alexa, o ile nie chciałaby go zabić. O ile jest jeszcze gdzie jechać.

To wszystko, co mi powiedział, to co sam zobaczyłem, trafiając tutaj, jeśli to jest prawda, to świat, jaki do tej pory znałem, okazuje się być pustą fiolką po Mikrobie. Wraz z jego odstawieniem zaczyna do mnie docierać, gdzie żyję i jak popaprane jest to życie.

Czytaj dalej „Naznaczona: 23. Martwy”

Naznaczona: 22. Skazany

 Max

Wszedł do windy. Najzwyczajniej, jakby nic się nie stało. Wszedł i pojechał do jakiejś sali. A mnie roznosi złość i nie umiem nad nią zapanować. Co się ze mną do cholery dzieje?! Świat zaczyna kręcić się, wirować, a ja zataczam się, w ostatniej chwili przylegając plecami do ściany.

Robi mi się gorąco, a czoło momentalnie pokrywa warstewka potu.

— Dobrze się czujesz?

Czuję dłoń zaciskającą się na moim ramieniu i jednym ruchem strzepuję ją gotowy do walki.

– Ałć — syczy przeciwnik, a ja dopiero wtedy widzę, że to kobieta, może odrobinę starsza ode mnie, w brązowym uniformie z literą W wyszytą po lewej stronie, powyżej piersi.

— Przepraszam. — Prawie nie słyszę swojego głosu. Wyciągam w jej kierunku dłonie, jakby to miało ją uspokoić, ale sam nie jestem spokojny. Muszę się stąd wynieść. Muszę iść do Mii.

Odwracam się i zaczynam iść, po czym biec z powrotem do pokoju, w którym leży.

Zamykam za sobą drzwi i podchodzę do okna. Oddech mam niespokojny, a serce chce wydostać się na zewnątrz.

— Uspokój się — powtarzam sobie, ale ciało mnie nie słucha. Wyciągam dłoń, by przeczesać włosy, a gdy ją cofam, widzę jak drży. Ostatni raz, gdy tak się czułem…

Dwa lata wcześniej.

Czytaj dalej „Naznaczona: 22. Skazany”

Naznaczona: 20. Ranny

Alex

Twarde podłoże. To czuję pierwsze. Zimno dźga mnie ze wszystkich stron, wywołując ból. Jest wszędzie i staje się coraz bardziej intensywny. Jakby ktoś czy coś, ściskało moje ciało, chcąc wycisnąć ze mnie krew. I to mrowienie w kończynach.

Chcę otworzyć powieki, ale są ciężkie niczym ołów. Robię głęboki wdech potem drugi i wtedy moich uszu dobiega pikanie, a zaraz po nim głosy.

— Wrócił.

— A ona?

— Patrz.

— Nie możliwe. Ale jak?

O czym oni mówią? Kto wrócił? Kim jest ona? Gdzie ja jestem?

— Podłącz mu Mechanika.

— Jesteś pewien?

— A ty byś chciał tak leżeć bez komunikacji?

— No fakt.

Czytaj dalej „Naznaczona: 20. Ranny”

Naznaczona: 19. Połączeni

Umieram? No tak. To powiedział Max i czemu miałabym mu nie wierzyć. Właściwie, to powinnam się cieszyć. A mimo to wcale się nie cieszę, bo mam świadomość, że Alexowi udało się przeżyć i to ja mu w tym pomogłam. Jedynym pocieszeniem jest to, że przeżył Max, ale świadomość, że chciałam go poświęcić, nie pomaga.

Leżę w szpitalnej sali, a dookoła mnie pikają urządzenia podtrzymujące moje życie. Właściwie nie powinnam już żyć i sama nie rozumiem, czemu wciąż mam świadomość, czemu mogę mówić, widzieć i słyszeć. Po akcji wyglądam jak sito. W pewnym momencie ochrona, która odpierała wszelkie ataki, zniknęła i kule zwyczajnie zaczęły rozszarpywać moje ciało.

Max nie chciał mi pokazać, co ze mnie zostało, ale nie przewidział, że siostra zmieniająca mi opatrunki przywiezie je w błyszczącym, metalowym naczyniu, przez co mogłam zobaczyć dosłownie szczątki mnie. To odrętwienie, z którym się obudziłam to środki przeciwbólowe. Max zwiększył ich dawkę, by zniwelować fizyczny ból. Plusem ich jest to, że nie czuję już bólu, minusem, że nie czuję niczego.

Z odbicia wiem, że nie mam nóg. Jedną musieli amputować chyba do uda, druga do kolana. Z rękoma też coś jest nie tak. Opatrunki są czerwone, więc nie zadziałały żadne uzdrawiacze, co wyrokuje moją rychłą śmierć. Czemu więc śmierć jeszcze nie nadchodzi?

Czytaj dalej „Naznaczona: 19. Połączeni”

Naznaczona: 17. Uniesiona

Egzekucja. W końcu. To na nią tyle czekałam. Na ten moment, w którym Alex zapłaci za to, co zrobił mojej rodzinie. Czy nie powinnam czuć ulgi? A przynajmniej spokoju? Czy to widok skrępowanego Maxa sprawia, że nie czuję satysfakcji ze śmierci mojego wroga? Czy te uczucia się równoważą, powodując wewnętrzną pustkę?

Przyglądam się Alexowi. Jest poraniony i widać, że są to świeże ślady po przesłuchaniu. Najwyraźniej Streferzy zupełnie nie różnią się od Agencji. Myślę, że oni wszyscy niczym się od siebie nie różnią. Cały Nowy Świat jest zainfekowany. Matko, o czym ja myślę? To nie moje myśli!

— „Słyszysz ich? Widzisz, jak są zakłamani? Gdyby hipokryzja mogła niszczyć ściany, już bylibyśmy wolni”.

— Przestań — szepczę, patrząc na Alexa. To jego myśli, jestem tego pewna. Alex powoli obraca głowę i otwiera oczy. Cała jego twarz jest zakrwawiona, dopiero teraz widzę, że ran jest więcej i są głębokie. Nie byli dla niego mili. I dobrze.

Czytaj dalej „Naznaczona: 17. Uniesiona”

Naznaczona: 16 Skazana

Teraz

Przechodzę przez pięć prób i żadna nie przynosi oczekiwanych rezultatów. W każdej sensory znikają nie przekazując żadnych informacji. Ludzie za szklaną szybą wydają się zdenerwowani. Nie dziwi mnie ich zachowanie. Mają przed sobą twór doskonały i nie umieją go zbadać, dowiedzieć się, kim jestem.

— Chcę rozmawiać z Maxem — mówię podchodząc do dzielącej nas przeszkody. Nikt nie zwraca na mnie uwagi, co wcale mi się nie podoba. Ponownie powtarzam wypowiedziane wcześniej słowa, ale reakcja jest taka sama. Brak reakcji.

Odwracam się do nich plecami i patrzę jakby tu zwrócić na siebie ich uwagę. Pada na materac. Najwyżej nie będę miała na czym spać. Po chwili w moich dłoniach spoczywa kula o średnicy mojego przedramienia. Nawet nie wiedziałam, że mogę łączyć elementy poprzez rozgrzanie ich, a tak właśnie się stało, gdy dwa plastikowe łączniki z materaca, spoczęły w mojej dłoni. Nowa, przydatna umiejętność. Dzięki niej większość plastikowych wsporników przemieniłam w plastikowy, kulisty szkielet.

Nadal jednak nikt nie zwraca na mnie uwagi. Zastanawiam się, co pokazują im te ich monitory i czy może to, co tu robię nie jest aż tak ważne. Odbijam kulą o szklaną ścianę i dopiero wtedy zebrani w sąsiednim pokoju mi się przyglądają.

Czytaj dalej „Naznaczona: 16 Skazana”

Naznaczona: 15 Martwa

Ponownie zaaplikowali mi sensory i tak jak wcześniej zniknęły one z mojego ciała. Jednak nie od razu. Pozwoliłam im przez chwilę krążyć w nim. Tak, pozwoliłam. Ja pozwoliłam. Podobno człowiek każdego dnia uczy się czegoś nowego. Ja czegoś nowego uczę się o sobie w przeciągu minut.

To, co powiedział Max, rozjaśniło mój umysł. Niezniszczalna. Już wiem, co zaaplikował mi Alex. A przynajmniej co to mogło być, bo kiedy wspominał coś o niezniszczalności, były to jedynie luźne myśli, plany, a nie rzeczywiste, namacalne serum, które jeśli płynie w moich żyłach, czyni mnie niepokonaną.

Pytanie tylko czemu Alex wiedząc, że go nienawidzę, że chcę go zabić, chciał uczynić ze mnie kogoś takiego? Czy nie wiedział, że będzie moim celem? Pierwszą osobą, jaką będę chciała unicestwić?

Czytaj dalej „Naznaczona: 15 Martwa”

Naznaczona: 14 Niezniszczalna

Teraz.

Do pomieszczenia wchodzi dwoje ludzi ubranych w białe kombinezony. Patrzą na mnie niepewni, czy czegoś im nie zrobię. Rzecz w tym, że umiem panować nad emocjami, tym bardziej, gdy jeszcze przyświeca mi cel, a mój jest chyba oczywisty. Zabić Alexa.

— Co mam zrobić? — Patrzę wyczekująco. W końcu jeden z przybyszów odzywa się przytłumionym, chropowatym głosem dobiegającym z wnętrza kombinezonu.

— Proszę wyciągnąć rękę.

— Prawą, lewą?

— Obojętne. Musimy zbadać krew.

Robię o co prosi. Podciągam rękaw, a moim oczom ukazuje się coś dziwnego. Mam nowe znaki, ale tylko ja zdaję sobie z nich sprawę. Po przemianie wszyscy otrzymujemy znaki. Za każdym razem, gdy podczas szkolenia podawane zostaje nowe serum. Małe bruzdy na skórze niczym mroźne obrazy, rozciągają się po naszym ciele, tworząc wzory, ścieżki, krajobrazy znaków. Tych na rękach jest więcej. To znaczy, że cokolwiek podał mi Alex, zadziałało i jest we mnie.

Czytaj dalej „Naznaczona: 14 Niezniszczalna”

Naznaczona: 13 Wiedząca

Szłam za Alexem tym samym korytarzem, którym podążałam z panią Cambell i Maxem. Nadal nie wiedziałam, gdzie właściwie jesteśmy.

— Gdzie idziemy? — zapytałam rozglądając się dookoła. — I gdzie jest Max? No i po co nas tu trzymacie?

— Faktycznie działasz jak karabin. Powoli, spokojnie. Niczego przed tobą nie zamierzam ukrywać. Wszystko chcę ci pokazać i wyjaśnić, a myślę, że obrazy bardziej do ciebie przemówią, niż kolejne słowa.

Miał rację.

W końcu, po przejściu tysiąca korytarzy, otwarciu jeszcze większej ilości drzwi, dotarliśmy do wielkiego pomieszczenia ze szklanymi drzwiami. Wielkie wahadłowce otwierały się tylko po wpisaniu jakiegoś kodu. Alex go znał, bo po chwili byliśmy w środku. Biała, sterylna sala przypominała tą, w której się obudziłam, a potem tysiące igieł wbiło się w moje ciało. Przeszedł mnie dreszcz. To była ta sala. W lewym rogu znajdował się stół. Długi na trzy metry, ze zwisającymi po bokach pasami. Jego widok przywrócił wspomnienie bólu, jakiego doświadczyłam.

Czytaj dalej „Naznaczona: 13 Wiedząca”