O mnie


Rodowita Kujawianka, która pierniki popija żurkiem, na spacery chodzi pod Tężnie w Ciechocinku, a książki czyta na Bulwarach nad Wisłą.

Wiek: Po trzydziestce/przed czterdziestką.

Wygląd: Dla wysokich – niska, dla niskich – wysoka. Dla pobłażliwych – szczupła, a dla wymagających gruba.

Zalety: Miła, grzeczna, sympatyczna. Od wielkiego serca większe jedynie poczucie HUMORU.

Wady: Brak!

A poza tym:

Czyta, ponieważ lubi czasami znaleźć się w innym świecie. Czyta wszystko, co wpadnie jej w ręce, choćby takie książki jak “Nianiek” Holly Peterson, “Gorąca czekolada” Lesley Lokko, “Julia” Anne Fortier, ale także “Igrzyska śmierci” Suzanne Colins, “Zmierzch” Stephenie Meyer oraz “Więzień labiryntu” Jamesa Dashnera. Steven King ze swoimi horrorami również nie jest mi obcy.

Pisze, bo sama lubi tworzyć inne światy, a poza tym sprawia jej to wielką frajdę. Pierwsze teksty nabazgrała mając trzynaście lat. Zamęczała nimi swoje przyjaciółki, na których szczere (i dlatego nie zawsze pochlebne) komentarze zawsze mogła liczyć. Poza fantastyką pisze romanse obyczajowe z wątkami sensacyjnymi czy komediowymi. A gdy opije się zbyt dużo kawy, skrobnie nawet wiersz.

Słucha wszystkiego, co daje jej natchnienie: od „30 seconds to Mars” z zabójczym jak dla niej Jaredem Leto, przez  „Florence and the machine” po melancholijną „Lorde”. Czasami wraca do „Nightwish” ale z czasów, gdy śpiewała z nimi Tarja Turunen. Szczerz poleca, piękny głos.

Ogląda wszelkie ekranizacje ulubionych książek, rzewne romanse, zwariowane seriale albo fanowskie filmiki do ukochanych piosenek, z których garściami czerpie motywację, natchnienie i całe pokłady dobrego humoru.

A jak już przeczyta, napisze, posłucha i obejrzy, to piecze ciasta – na pohybel swojej figurze, łazienkowej wadze i różowemu bikini.

I najważniejsze. Nienawidzi przecinków, ale o tym z pewnością nie raz się przekonacie. O ile zechcecie odwiedzać ją tu częściej;)