Naznaczona: 29. Wściekły

Alex

Noc minęła zbyt szybko i rano obu­dzi­łem się, jakbym zupeł­nie się nie kładł. Pierw­sza myśl, jaka zawi­tała do mojej głowy, doty­czyła Mii, ale zaraz po niej poja­wiła się Samanta i Theo. Nie byłem zły. Nie wiem, czemu tych dwoje nie dawało mi jed­nak spo­koju. Nie jestem psem ogrod­nika, ni­gdy nie wyma­ga­łem, żeby Samanta na mnie wiecz­nie cze­kała. A jed­nak to, co stało się wczo­raj­szego wie­czoru, odbi­jało się czkawką. Gdy­bym wie­dział, że tych dwoje jest razem, nie prze­le­ciał­bym dziew­czyny kum­pla. Z kolei Saman­cie chyba to wcale nie prze­szka­dzało. A wrę­cz… Nie zamie­rza­łem jed­nak zbyt długo się nad tym roz­czu­lać. Stało się i tyle. Tam­tego już nie cofnę. Teraz waż­niej­sze było wyja­śnie­nie sytu­acji Isa­belli, dla­tego znowu pono­wi­łem prośbę dostępu i tym razem się udało. Ron kazał mi przyjść natych­miast do Czer­wo­nej Sali.

Jak zwy­kle żoł­nierz sto­jący przed szkla­nymi drzwiami zare­kwi­ro­wał moją broń. Chwilę po tym wsze­dłem do środka.

– Jakieś nowe wia­do­mo­ści na temat serum? – zapy­tał pełen nadziei Ron. Szybko je roz­wia­łem.

– Chcia­łem poroz­ma­wiać o Isa­belli.

– O Isie? A co się stało? – wydawał się zanie­po­ko­jony.

– Byłem wczoraj u niej.

– Też powi­nie­nem ją odwie­dzić – zamy­ślił się przez chwilę. Kie­dyś podej­rze­wa­łem, że mieli romans, ale ni­gdy nie zna­la­złem na tę tezę żad­nych dowo­dów.

Czytaj dalej „Naznaczona: 29. Wściekły”

Naznaczona: 27. Srebrny

Max

Czuję jego złość. Prze­nika mnie, wręcz obez­wład­nia. A może to sku­tek braku Mikroba? Alex ponow­nie łapie mnie za szyję. Czuję dziwne mro­wie­nie w miej­scu, gdzie styka się nasza skóra. Dziwne uczu­cie, ale chyba on go nie czuje. Pusz­cza mnie, dopiero gdy zza rogu ktoś wycho­dzi. Wła­ści­wie wybiega. Męż­czy­zna, mija­jąc nas, rzuca nam ukrad­kowe spoj­rze­nie, ale nic poza tym. Nie salu­tuje Ale­xowi, cho­ciaż jeśli pamię­tam, jest Gene­ra­łem.

– Dla­czego ją tu spro­wa­dzi­li­ście? – Gdy­bym mógł, rzu­cił­bym się na Alexa, ale moje ciało jest coraz słab­sze.

– Nikogo nie spro­wa­dzi­li­śmy. Ona tu jest od… Od zawsze. – Alex wpa­truje się we mnie nie mniej zdzi­wiony. Nagle naszych uszu dobie­gają kolejne kroki i za moment mija nas kilku ubra­nych w czarne uni­formy męż­czyzn. Coś się dzieje. Na moment sprawa z ciotką Isą odcho­dzi na bok, cho­ciaż mam do Alexa masę pytań.

Oby­dwaj wpa­trujemy się w sie­bie i ruszamy za nimi. Ja kle­jąc się do ściany, bo nie jestem w sta­nie iść szyb­ciej, Alex pręż­nym kro­kiem. Przez moment wpa­truję się w twarz ciotki Isy. Ale tylko przez moment. Nie chcę przy­jąć do wia­do­mo­ści, że jak to powie­dział Alex, ona była tu od zawsze.

Czytaj dalej „Naznaczona: 27. Srebrny”

Naznaczona: 26. Wyjątkowy

Max

Patrzę na Mię, na jej ciało nie­da­jące żad­nych oznak świa­do­mo­ści i pierw­szy raz cie­szę się, że Alex podmie­nił serum. Ta myśl ściera się z moją zło­ścią na niego, z nie­na­wi­ścią, jaką czuję do nich wszyst­kich, a jed­nak, gdyby nie to, nie byłoby Mii tutaj i mnie pew­nie też by nie było.

– „To naprawdę ty. ” – Myśl poja­wia się w mojej gło­wie i wiem, że ona ją czuje i poznaje. Cie­szę się, że jest, że mogę się z nią poro­zu­mieć, że nie jest już tylko bez­władną rośliną. – „Nie wie­rzę” – uśmie­cham się, mimo że Mia nie widzi tego.

– „Pra­wie” – odpo­wiada w ten sam spo­sób, w jaki zada­łem jej pyta­nie. Wystar­czy nam dotyk, by nasze myśli łączyły się ze sobą. – „Jesz­cze odro­binę mi bra­kuje”. – Czy ona się śmieje?

– „Prze­pra­szam…” – rzu­cam, chcąc wszystko wyja­śnić.

– „Prze­stań” – prze­rywa mi, jakby wie­działa, co chcę powie­dzieć. – „To nie twoja wina. Nie mogłeś wie­dzieć, że nas zdra­dzą”

Czytaj dalej „Naznaczona: 26. Wyjątkowy”

Naznaczona: 25. Wiedzący

Alex

Powinienem iść do przydzielonej mi kwatery mieszkalnej, ale muszę jeszcze odwiedzić Mię. Ciągnie mnie do niej potrzeba spokoju, jaki czuję, gdy jest blisko.

Szpitalne korytarze wciąż są dla mnie nowością. Przez cztery lata wiele się tu zmieniło, chociażby usytuowanie szpitala Wewnętrznych. To nawet zabawne. Szpital w szpitalu. Kwatera Wewnętrznych w samym sercu Miasta 1, stolicy Nowego Świata.

Kiedy Ron pojawił się w Oazie, wiedziałem, że to moja szansa na wydostanie się z miejsca, gdzie w najlepszym wypadku zostałbym jednym ze zwykłych obywateli jednego z wielu Miast Nowego Świata. Jest ich dokładnie siedemdziesiąt sześć. Siedemdziesiąt sześć Miast na dawnych obszarach Europy i Azji. Reszta kontynentów jest bezludna, a rozmowy o nich zakazane.

Gdyby nie mama, nie wiedziałbym, że były jeszcze dwie Ameryki, Australia, Afryka i Antarktyda. Ta wiedza była i nadal jest wiedzą niechcianą. Właściwie wszystko, co wiąże się z dziejami człowieka przed Wielką Wojną, jest wiedzą wyklętą, jak mówi sam Mistrz Federacji. Nigdy nie przepadałem za tym człowiekiem, ale ma wielki posłuch u Prezydentów Federacji. Sam nie wiem czemu.

Czytaj dalej „Naznaczona: 25. Wiedzący”

Naznaczona: 24. Niezniszczalny

Alex

Ten dzień był męczący i najchętniej posiedziałbym przy łóżku Mii, ale muszę porozmawiać z dowództwem, a sądząc po wyrazie twarzy zebranych, to nie będzie miła rozmowa.

— Generale. — Niski, barczysty żołnierz, którego imienia nawet nie znam, wyciąga dłonie po moją broń. Zasady bezpieczeństwa bardzo poszły w górę, odkąd Mia jest w budynku. Martwi mnie to.

— Czekają na pana, panie Generale.

— Dziękuję. — Mijam żołnierza i kieruję się w stronę szklanych drzwi. Gdy w końcu wchodzę do Czerwonej Sali, wszystkie oczy skupiają się na mnie.

— Masz to? — pyta najwyższy z zebranych, Pierwszy Generał Ron Zalberg, mój przełożony.

— Tak.

Moja odpowiedź wywołuje zamieszanie, jakby nikt nie spodziewał się sukcesu misji, której podjąłem się cztery lata temu.

— A co z dziewczyną?

Czytaj dalej „Naznaczona: 24. Niezniszczalny”

Naznaczona: 23. Martwy

Max

Przyglądam się Mii, ale jej usta się nie poruszają. Nadal śpi z nieprzeniknionym spokojem na twarzy.

— Mia? — szepczę, ale nie odpowiada i zaczynam zastanawiać się, czy nie mam słuchowych omamów. Mimo kilku dni tutaj czuję się zmęczony, jakby ulatniała się ze mnie energia i żadne jedzenie nie jest w stanie wyrównać jej poziomu. A może to obsesja na punkcie Mii? Żeby ją ocalić, żeby była bezpieczna?

Tak bardzo chciałbym, by tu była, świadoma, że jestem koło niej. Zabrałbym ją stąd, nieważne gdzie, byle daleko stąd. Wyjechalibyśmy i zostawili całą przeszłość, Agencję i Alexa, o ile nie chciałaby go zabić. O ile jest jeszcze gdzie jechać.

To wszystko, co mi powiedział, to co sam zobaczyłem, trafiając tutaj, jeśli to jest prawda, to świat, jaki do tej pory znałem, okazuje się być pustą fiolką po Mikrobie. Wraz z jego odstawieniem zaczyna do mnie docierać, gdzie żyję i jak popaprane jest to życie.

Czytaj dalej „Naznaczona: 23. Martwy”

Naznaczona: 22. Skazany

 Max

Wszedł do windy. Najzwyczajniej, jakby nic się nie stało. Wszedł i pojechał do jakiejś sali. A mnie roznosi złość i nie umiem nad nią zapanować. Co się ze mną do cholery dzieje?! Świat zaczyna kręcić się, wirować, a ja zataczam się, w ostatniej chwili przylegając plecami do ściany.

Robi mi się gorąco, a czoło momentalnie pokrywa warstewka potu.

— Dobrze się czujesz?

Czuję dłoń zaciskającą się na moim ramieniu i jednym ruchem strzepuję ją gotowy do walki.

– Ałć — syczy przeciwnik, a ja dopiero wtedy widzę, że to kobieta, może odrobinę starsza ode mnie, w brązowym uniformie z literą W wyszytą po lewej stronie, powyżej piersi.

— Przepraszam. — Prawie nie słyszę swojego głosu. Wyciągam w jej kierunku dłonie, jakby to miało ją uspokoić, ale sam nie jestem spokojny. Muszę się stąd wynieść. Muszę iść do Mii.

Odwracam się i zaczynam iść, po czym biec z powrotem do pokoju, w którym leży.

Zamykam za sobą drzwi i podchodzę do okna. Oddech mam niespokojny, a serce chce wydostać się na zewnątrz.

— Uspokój się — powtarzam sobie, ale ciało mnie nie słucha. Wyciągam dłoń, by przeczesać włosy, a gdy ją cofam, widzę jak drży. Ostatni raz, gdy tak się czułem…

Dwa lata wcześniej.

Czytaj dalej „Naznaczona: 22. Skazany”

Naznaczona: 21. Uniesiony

Alex

Wpadające przez okno słoneczne promienie zwiastują kolejny dzień, ale dla mnie nie ma to znaczenia. Póki Mia się nie obudzi, nie umiem się skoncentrować na zadaniu, jakiego się podjąłem cztery lata temu, wstępując w szeregi wrogiego mi obozu. Teraz wydaje się to bez znaczenia. Byłem żołnierzem, który dostał misję. Musiałem ją wypełnić. Niestety nie wszystko poszło zgodnie z planem. Przynajmniej tym przygotowanym przez moich zwierzchników. Dla mnie pewne sprawy potoczyły się nawet lepiej, niż bym sobie mógł zamarzyć, dając nadzieję, że ten świat naprawdę może być jeszcze bezpieczny i piękny.

Wiele lat temu, gdy byłem jeszcze małym chłopcem, myślałem, że właśnie taki jest. Kolorowy, zabawny i pozbawiony zagrożeń. Moja mama uczyła mnie, że wszędzie można dostrzec ukryte piękno, nawet w rzeczach na pierwszy rzut oka odrażających. Naprawdę jej wierzyłem. Ale wraz z jej śmiercią przestałem go szukać. Wtedy umarła część mnie. Niewinne dziecko przestało istnieć w kilka chwil, a zaczął powstawać twór, którego ciężko było okiełznać, a który chciał tylko zemsty na tych, co odebrali mu niewinność.

Wiele lat wcześniej.

Gdy obudziłem się, nic się nie zmieniło. Mama nadal leżała zakrwawiona na podłodze. A mnie głód zmusił, bym wstał, bym wyszedł z pomieszczenia, w którym nas uwięzili.

Czytaj dalej „Naznaczona: 21. Uniesiony”

Naznaczona: 20. Ranny

Alex

Twarde podłoże. To czuję pierwsze. Zimno dźga mnie ze wszystkich stron, wywołując ból. Jest wszędzie i staje się coraz bardziej intensywny. Jakby ktoś czy coś, ściskało moje ciało, chcąc wycisnąć ze mnie krew. I to mrowienie w kończynach.

Chcę otworzyć powieki, ale są ciężkie niczym ołów. Robię głęboki wdech potem drugi i wtedy moich uszu dobiega pikanie, a zaraz po nim głosy.

— Wrócił.

— A ona?

— Patrz.

— Nie możliwe. Ale jak?

O czym oni mówią? Kto wrócił? Kim jest ona? Gdzie ja jestem?

— Podłącz mu Mechanika.

— Jesteś pewien?

— A ty byś chciał tak leżeć bez komunikacji?

— No fakt.

Czytaj dalej „Naznaczona: 20. Ranny”

Naznaczona: 19. Połączeni

Umieram? No tak. To powiedział Max i czemu miałabym mu nie wierzyć. Właściwie, to powinnam się cieszyć. A mimo to wcale się nie cieszę, bo mam świadomość, że Alexowi udało się przeżyć i to ja mu w tym pomogłam. Jedynym pocieszeniem jest to, że przeżył Max, ale świadomość, że chciałam go poświęcić, nie pomaga.

Leżę w szpitalnej sali, a dookoła mnie pikają urządzenia podtrzymujące moje życie. Właściwie nie powinnam już żyć i sama nie rozumiem, czemu wciąż mam świadomość, czemu mogę mówić, widzieć i słyszeć. Po akcji wyglądam jak sito. W pewnym momencie ochrona, która odpierała wszelkie ataki, zniknęła i kule zwyczajnie zaczęły rozszarpywać moje ciało.

Max nie chciał mi pokazać, co ze mnie zostało, ale nie przewidział, że siostra zmieniająca mi opatrunki przywiezie je w błyszczącym, metalowym naczyniu, przez co mogłam zobaczyć dosłownie szczątki mnie. To odrętwienie, z którym się obudziłam to środki przeciwbólowe. Max zwiększył ich dawkę, by zniwelować fizyczny ból. Plusem ich jest to, że nie czuję już bólu, minusem, że nie czuję niczego.

Z odbicia wiem, że nie mam nóg. Jedną musieli amputować chyba do uda, druga do kolana. Z rękoma też coś jest nie tak. Opatrunki są czerwone, więc nie zadziałały żadne uzdrawiacze, co wyrokuje moją rychłą śmierć. Czemu więc śmierć jeszcze nie nadchodzi?

Czytaj dalej „Naznaczona: 19. Połączeni”