Wpis 44, czyli dom niczym twierdza.

I stało się. To, przed czym premier Anglii tak się bronił w końcu nastąpiło. Przez kolejne trzy tygodnie będziemy siedzieć w domu. Wyjść można tylko po zakupy, chociaż zalecane jest robienie ich online. Ten system świetnie tu działa, więc pewnie i ja się skuszę by niepotrzebnie nie ryzykować.

Ci, którzy nie mają tyle szczęścia by pracować z domu nie będą mieć problemów z dotarciem do pracy oraz z powrotem do domu. Wszelkie inne podróże, na przykład w celu odwiedzania się, są już zabronione. I tak z ukochaną siostrą – jeśli dobrze pójdzie – zobaczę się dopiero w kwietniu. Niemniej nie narzekam. To żadne poświęcenie w porównaniu z sektorem medycznym, który każdego dnia walczy nie tylko z wirusem, ale i głupotą i nieodpowiedzialnością niektórych osobników. Na szczęście coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa i grożących nam konsekwencji.

Znajomej siostra, która jest pielęgniarką, niestety zaraziła się koronawirusem. Wierzę, że ona, jaki i jej rodzina, która jest na przymusowej kwarantannie, przejdą przez ten czas zwycięsko. Niemniej jednej osoby mniej przy pacjentach, których przybywa tu w zatrważającym tempie.

Mam wielką nadzieję, że obostrzenia, jakie tu wprowadzono faktycznie pomogą. Też nie uśmiecha mi się siedzenie w domu, ale jeżeli mogę w ten sposób pomóc, to to zrobię. Spacer z psem stanie się nagle wielką przyjemnością – a pamiętam, jak narzekałam czasem, że muszę z nim wyjść. To się nazywa zmiana podejścia;)

I nie tylko ja zaczęłam doceniać tych kilkadziesiąt minut z psem. Moi koledzy z biura również robią sobie krótki przerywnik od pracy, tym bardziej, że pogoda dopisuje. Tą pogodą mogłabym się martwić, bo słoneczko w Anglii jest na wagę złota i istnieje obawa, że zmęczeni wiecznym deszczem mieszkańcy nie usiedzą w domu. Jednak za kilka dni pewnie wszystko się zmieni i deszcz z wiatrem nakłonią do siedzenia w ciepłym domku.

A tym czasem można nadrobić zaległości w lekturze, obejrzeć stare filmy, na które nigdy nie mam czasu, dopisać zakończenie Naznaczonej, ale przede wszystkim nacieszyć się rodziną. Jeszcze nigdy – oprócz wakacji – nie było tyle czasu, by popracować na atmosferą, lepiej się poznać, porozmawiać nie tylko o praniu i zakupach. Jesteśmy tak zabiegani, że przeskakujemy z dnia na dzień zamiast darzyć życie. Dostaliśmy szansę to zmienić. Watro ją wykorzystać.

A i sama Ziemia trochę od nas odpocznie. Czasem jak myślę o nas ludziach, to spostrzegam nas jako raka, który opanował powierzchnię planety i niszczy ją zamiast żyć z nią w symbiozie. Że też się Ziemia wcześniej nie zbuntowała i nie pokazała kto tu naprawdę rządzi.

Teraz czas na herbatkę bez mleka i Naznaczoną. Może uda się wrzucić kilka rozdziałów. Miłej reszty dnia;)

AN

2 uwagi do wpisu “Wpis 44, czyli dom niczym twierdza.

  1. Tu też jest jak jest chociaż można to nikt nie podróżuje chyba że musi, taka, stara prusko radziecka szkoła.
    Nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów, więc nie trać Aniu czasu🐱

    Polubienie

    1. Ważne, żeby przeczekać i wykorzystać dany nam czas na coś pożytecznego. Mimo że cały dzień a to pracuję, a to zajmuję się domem, to po raz pierwszy mam czas na pisanie. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak było. Lata temu;)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s