Wpis 43, czyli filmowe i książkowe przepowiednie.

Czasami zamiast iść spać wpadam na szalony pomysł, by obejrzeć jakiś film. Tym razem padło – a jakże, bo czemu nie – na „Contagion – Epidemia strachu” w reżyserii Stevena Soderbergha. A o czym jest sam film? Ano o wirusie, który niczym niewidoczny bohater przemierza świat wzdłuż i wszerz siejąc strach. Coś wam to przypomina?

To nie jest horror, ale po obejrzeniu filmu czułam się nieźle wystraszona. Scenarzysta ma zdolności, za które nie jeden sporo by zapłacił. Filmowe proroctwo obecnej sytuacji daje dużo do myślenia. Szkoda, że wtedy, gdy był wyświetlany nikt nie pomyślał, że pewnego dnia fikcja może stać się prawdą.

Na temat filmu znalazłam fajny artykuł kultura.gazeta.pl A o samym filmie przeczytać możecie na filmweb.pl

Ludzie mają niesamowite ciągoty, by w filmach czy książkach opisywać koniec ziemskiej cywilizacji. Nie samego życia, ale koniec tego, co znamy, świata, jaki sami zbudowaliśmy. Nie jestem lepsza. Już od roku krąży mi po głowie pomysł na książkę, gdzie obecny porządek zostaje jedynie historyczną opowieścią o dobrych i złych ludziach, a cała reszta od dawna nie istnieje. I chyba nadszedł czas. by książkę zacząć pisać, a że będzie kontynuacją „Naznaczonej”, którą piszę już od ponad pięciu lat, to tylko zmotywuje mnie, by Naznaczoną szybciej poprawić i dodać tutaj.

Ale wracając do tematu. Dużo czytam i nie mam ulubionego gatunku, któremu zawsze jestem wierna. W zależności od humoru czytuję romanse, thrillery czy fantastykę. W zeszłym roku miałam fazę na książki z epidemią w tle i tak zaczęłam od „Drogi” Cormaca McCarthy’ego (o książce na lubimyczytać.pl). Zmiotła mnie ta opowieść. Siedziałam i ryczałam – nad bohaterami, nad tym, co stało się z ich światem i nad nami, bo to mogło się pewnego dnia wydarzyć. Nie twierdzę, że ma się to stać teraz. Boże broń nas przed takim losem, bo film „Epidemia strachu” to delikatny wietrzyk przy tym huraganie.

Dwa tygodnie nie mogłam dojść do siebie. Chyba żadna książka nie rozbiła mnie tak jak ta. „Droga” to opowieść o nas, ludziach, o tym co z nami może zrobić kataklizm, na który nie mamy żadnego wpływu, mimo że wydaje się nam, iż jesteśmy panami świata. Poznajemy tą nową rzeczywistość podczas długiej drogi, jaką przemierzają główni bohaterowie, ojciec i syn. Ich zmysłami poznajemy zdewastowany świat. Widzimy szerzące się zło, doświadczamy bezsilności, smutku i strachu. I kibicujemy bohaterom, by ich droga w końcu dobiegła końca.

Ta książka to 272 strony obnażonej prawdy o nas samych, o naszym człowieczeństwie, które odchodzi wraz z cywilizacją. Jeśli jeszcze jej nie czytaliście, to nie sięgajcie po nią, póki ten otaczający nas obecnie chaos nie dobiegnie końca. Dobrze radzę;) Po film też nie sięgajcie. Jestem go bardzo ciekawa, ale poczekam na lepsze czasy.

Oczywiście na „Drodze” się nie skończyło. Jak tylko doszłam do siebie podleczona „Grą o tron”, sięgnęłam po „Plagę” Grahama Mastertona i tu już przygotowana na klimat, w jakim może być książka, dałam nawet radę. Oczywiście bez łez się nie obyło, jednak sama historia już nie powaliła mnie tak jak poprzednia. Inne pióro, inne napięcie emocjonalne i jakoś przeżyłam opowieść, w której nie wszyscy bohaterowie mają tyle szczęścia. O ile w ogóle o szczęściu tu można mówić.

O ile w „Drodze” doznajemy świata już po kataklizmie i z perspektywy dwóch postaci, o tyle tu poznajemy krok po kroku przebieg zarazy i historię wielu bohaterów. Ich drogi plączą się, schodzą i rozchodzą, a my wraz z nimi widzimy koniec świata o jakim nam się nie śniło. A wszystkiemu winna jest dżuma, która powraca z nieznaną dotąd mocą uderzając we Florydę. Lekarze, w tym główny bohater, robią wszystko, by zatrzymać zarazę, jednak ta rozprzestrzenia się w zatrważającym tempie. Samolubstwo, brak współczucia, ponownie obraz społeczeństwa wykreowany w sposób mrożący krew w żyłach. I nasuwające się pytanie – czy my naprawdę jesteśmy zdolni do zezwierzęcenia? Czy znany nam świat jest tylko awatarem, który zniknie wraz z pojawieniem się niebezpieczeństwa?

Żeby nie musieć odpowiadać na te pytania postanowiłam sięgnąć po jeszcze jedną książkę, bo czemu nie, i „Szatański wirus” Alistaira MacLeana trochę mnie uspokoił. Tu świat dopiero stoi przed zagrożeniem ze strony szatańskiego wirusa, ale na jego drodze staje główny bohater, waleczny, mądry i sprytny. I w nim cała nadzieja, że świat z „Plagi” a potem z „Drogi” nigdy nie nastanie. Książka ciekawa i nie wywołująca palpitacji serca, co w obecnym czasie może być jak najbardziej pożądane.

Pamiętam jak kiedyś po obejrzeniu filmu „2012” w reżyserii Rolanda Emmericha pomyślałam, że uwielbiamy unicestwiać naszą cywilizację, tak jakbyśmy mieli jej zwyczajnie dosyć. Niby te obrazy mają być przestrogą dla nas, pomarańczowym światełkiem, dzwonkiem ostrzegawczym, a jednak czy któryś z tych filmów coś zmienił? Czy książki stały się dekalogiem jak nie postępować by nie umrzeć?

Obecnie rozprzestrzeniająca się pandemia skończy się, ale czy my wyciągniemy z tego wnioski? Czy świat zmieni się na dłużej, czy tylko na chwilę, do czasu, aż znowu poczujemy się niezniszczalni? Czas pokaże. I nie przewiduję przyszłości twierdząc, że za jakiś czas powstanie kolejny film, kolejna książka o pandemii, potopie czy asteroidzie.

AN

5 uwag do wpisu “Wpis 43, czyli filmowe i książkowe przepowiednie.

  1. Czytamy chyba to samo, a masterton jest jednym z wielu ulubionych, choć plaga się tak nie przejąłem. To czym się przejmują bardziej to realna utrata wartości, tradycyjnych kemudzjich praw i prawd. Co niestety dzieje się i jest gorsze od wszystkich plag i wirusów. Odczłowieczenie ludzi jest takim samym złem jak globalizacja i brak miłości pomiędzy istotami nivmby tego samego gatunku.
    Wciąż jednak Jest Trzy siostry Wiara, Nadzieja i Miłość, na szczęście tu i ówdzie nieśmiertelne Aniu💗

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dokładnie tego obawiam się najbardziej. Nie wirusa, a ludzi. Wystarczy zobaczyć co się dzieje w sklepach. O tym będzie inny post. Jednak nie chcę straszyć i dlatego wrzucam tu książkę a nie czarne scenariusze;) Może moje pióro nie jest mega świetne, ale to rozrywka, której nigdy za wiele. Pozdrowienia i miłej niedzieli;)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s