Naznaczona: 19. Połączeni

Umieram? No tak. To powiedział Max i czemu miałabym mu nie wierzyć. Właściwie, to powinnam się cieszyć. A mimo to wcale się nie cieszę, bo mam świadomość, że Alexowi udało się przeżyć i to ja mu w tym pomogłam. Jedynym pocieszeniem jest to, że przeżył Max, ale świadomość, że chciałam go poświęcić, nie pomaga.

Leżę w szpitalnej sali, a dookoła mnie pikają urządzenia podtrzymujące moje życie. Właściwie nie powinnam już żyć i sama nie rozumiem, czemu wciąż mam świadomość, czemu mogę mówić, widzieć i słyszeć. Po akcji wyglądam jak sito. W pewnym momencie ochrona, która odpierała wszelkie ataki, zniknęła i kule zwyczajnie zaczęły rozszarpywać moje ciało.

Max nie chciał mi pokazać, co ze mnie zostało, ale nie przewidział, że siostra zmieniająca mi opatrunki przywiezie je w błyszczącym, metalowym naczyniu, przez co mogłam zobaczyć dosłownie szczątki mnie. To odrętwienie, z którym się obudziłam to środki przeciwbólowe. Max zwiększył ich dawkę, by zniwelować fizyczny ból. Plusem ich jest to, że nie czuję już bólu, minusem, że nie czuję niczego.

Z odbicia wiem, że nie mam nóg. Jedną musieli amputować chyba do uda, druga do kolana. Z rękoma też coś jest nie tak. Opatrunki są czerwone, więc nie zadziałały żadne uzdrawiacze, co wyrokuje moją rychłą śmierć. Czemu więc śmierć jeszcze nie nadchodzi?

Czytaj dalej „Naznaczona: 19. Połączeni”

Wpis 48, czyli mój dom sam się brudzi!

Kolejny tydzień z koronawirusem w tle dobiega końca. Pierwsze dwa tygodnie, gdy musiałam pracować z domu, do łatwych nie należały. Już kiedyś tak pracowałam, jednak było to tylko pół etatu. Gdy okazało się, że wysyłają mnie na postojowe, myślałam, że zajmowanie się domem na pełen etat nie będzie takie ciężkie. W końcu pracowałam i zajmowałam się domem bez większych problemów. Teraz powinno być łatwiej. 

Cholera, przyznaję bez bicia, nie mogłam się odnaleźć. Nagle mój poukładany świat legł w gruzach, rozbił się na tysiące kawałków i pogodzenie prania, prasowania, zrobienia obiadu, zajęcia się rodziną, wyjścia z psem, wydawało mi się niemożliwe. Chciałam, by wszystko było ogarnięte, a co rusz musiałam coś dosprzątać, bo dom jakby żył i sam się brudził;)

Wiem, jak to brzmi teraz, ale cztery tygodnie temu czułam się, jakby mnie ktoś wyciął ze zdjęcia i próbował wkleić do innego. Z każdym kolejnym dniem było gorzej. Byłam coraz bardziej chaotyczna, a przez to miałam wyrzuty sumienia, że sobie nie radzę. Ciągle byłam zmęczona i rozdrażniona.

Czytaj dalej „Wpis 48, czyli mój dom sam się brudzi!”

Wpis 47, czyli nadzieje i obawy.

Dwa kolejne rozdziały „Naznaczonej” dodane. Kiedy zaczynałam pisać „Naznaczoną”, chciałam, tylko by bawiła czytelników. Przerażające jest, ile lat musiało minąć, by powstał ostatni rozdział, bo w końcu mogę powiedzieć, że rozdział trzydziesty ósmy jest gotowy. Jeszcze trochę potrwa, nim tu trafi, w końcu musi odczekać swoje, przejść przez końcowe poprawki i korekty. Ale jest, to najważniejsze;) A w głowie już kiełkuje kolejna część i już nie mogę się jej doczekać. Tylko czas, oby ten znalazł się w wystarczającej ilości. Mam cichą nadzieję, że ktoś przeczyta „Naznaczoną” do końca i faktycznie przyniesie trochę rozrywki. Byłoby fajnie;) Tak to już jest, gdy pokazuje się innym to, co się stworzyło, bez profesjonalnej korekty, którą mogą poszczycić się papierowe wydania. Zawsze znajdą się niedociągnięcia, chociażbym czytała tekst po sto razy, coś ominę, czegoś nie zauważę. Mam nadzieję, że w „Naznaczonej” nie będzie tego za wiele. Lecę poprawiać kolejny rozdział. Miłego obcowania z „Naznaczoną”.

Naznaczona: 18. Ranna

Wciąż czuję uderzenia wystrzeliwanych pocisków. Dookoła szaleje burza. Odgłosy walki dochodzą z dołu, a my unosimy się coraz wyżej i wyżej. Już nie chronię własnym ciałem Alexa, mimo że ta myśl wciąż nie daje mi spokoju, obłędnie wręcz krążąc w mojej głowie niczym niewykonany rozkaz.

— Alex! — krzyczę, gdy czyjeś ręce wciągają mnie na pokład powietrznej maszyny.

— Jest cały. — Ktoś mi odpowiada, ale nie rozpoznaję głosu. Nie wiem, kim są ci ludzie i co się dzieje. Walczę z uzależnieniem, jakiemu uległam, gdy Alex wypowiedział znamienne słowo „Aktywacja”. Co za aktywacja? Aktywował mnie? Powoli moje myśli zaczynają wypełniać mi głowę. Moje! Znów moje! Ja, prawdziwa „ja” zepchnięta zostałam gdzieś w zakamarki i to Alex panował nade mną. Dlaczego więc teraz przestał? Czuję, że ponownie jestem sobą. Dziwne uczucie, jakbym wracała po ciężkim treningu.

Nagle tracę siły i osuwam się na podłogę, a powieki opadają, broniąc dostępu do zewnętrznego świata.

Czytaj dalej „Naznaczona: 18. Ranna”

Naznaczona: 17. Uniesiona

Egzekucja. W końcu. To na nią tyle czekałam. Na ten moment, w którym Alex zapłaci za to, co zrobił mojej rodzinie. Czy nie powinnam czuć ulgi? A przynajmniej spokoju? Czy to widok skrępowanego Maxa sprawia, że nie czuję satysfakcji ze śmierci mojego wroga? Czy te uczucia się równoważą, powodując wewnętrzną pustkę?

Przyglądam się Alexowi. Jest poraniony i widać, że są to świeże ślady po przesłuchaniu. Najwyraźniej Streferzy zupełnie nie różnią się od Agencji. Myślę, że oni wszyscy niczym się od siebie nie różnią. Cały Nowy Świat jest zainfekowany. Matko, o czym ja myślę? To nie moje myśli!

— „Słyszysz ich? Widzisz, jak są zakłamani? Gdyby hipokryzja mogła niszczyć ściany, już bylibyśmy wolni”.

— Przestań — szepczę, patrząc na Alexa. To jego myśli, jestem tego pewna. Alex powoli obraca głowę i otwiera oczy. Cała jego twarz jest zakrwawiona, dopiero teraz widzę, że ran jest więcej i są głębokie. Nie byli dla niego mili. I dobrze.

Czytaj dalej „Naznaczona: 17. Uniesiona”

Naznaczona: 16 Skazana

Teraz

Przechodzę przez pięć prób i żadna nie przynosi oczekiwanych rezultatów. W każdej sensory znikają nie przekazując żadnych informacji. Ludzie za szklaną szybą wydają się zdenerwowani. Nie dziwi mnie ich zachowanie. Mają przed sobą twór doskonały i nie umieją go zbadać, dowiedzieć się, kim jestem.

— Chcę rozmawiać z Maxem — mówię podchodząc do dzielącej nas przeszkody. Nikt nie zwraca na mnie uwagi, co wcale mi się nie podoba. Ponownie powtarzam wypowiedziane wcześniej słowa, ale reakcja jest taka sama. Brak reakcji.

Odwracam się do nich plecami i patrzę jakby tu zwrócić na siebie ich uwagę. Pada na materac. Najwyżej nie będę miała na czym spać. Po chwili w moich dłoniach spoczywa kula o średnicy mojego przedramienia. Nawet nie wiedziałam, że mogę łączyć elementy poprzez rozgrzanie ich, a tak właśnie się stało, gdy dwa plastikowe łączniki z materaca, spoczęły w mojej dłoni. Nowa, przydatna umiejętność. Dzięki niej większość plastikowych wsporników przemieniłam w plastikowy, kulisty szkielet.

Nadal jednak nikt nie zwraca na mnie uwagi. Zastanawiam się, co pokazują im te ich monitory i czy może to, co tu robię nie jest aż tak ważne. Odbijam kulą o szklaną ścianę i dopiero wtedy zebrani w sąsiednim pokoju mi się przyglądają.

Czytaj dalej „Naznaczona: 16 Skazana”

Naznaczona: 15 Martwa

Ponownie zaaplikowali mi sensory i tak jak wcześniej zniknęły one z mojego ciała. Jednak nie od razu. Pozwoliłam im przez chwilę krążyć w nim. Tak, pozwoliłam. Ja pozwoliłam. Podobno człowiek każdego dnia uczy się czegoś nowego. Ja czegoś nowego uczę się o sobie w przeciągu minut.

To, co powiedział Max, rozjaśniło mój umysł. Niezniszczalna. Już wiem, co zaaplikował mi Alex. A przynajmniej co to mogło być, bo kiedy wspominał coś o niezniszczalności, były to jedynie luźne myśli, plany, a nie rzeczywiste, namacalne serum, które jeśli płynie w moich żyłach, czyni mnie niepokonaną.

Pytanie tylko czemu Alex wiedząc, że go nienawidzę, że chcę go zabić, chciał uczynić ze mnie kogoś takiego? Czy nie wiedział, że będzie moim celem? Pierwszą osobą, jaką będę chciała unicestwić?

Czytaj dalej „Naznaczona: 15 Martwa”

Naznaczona: 14 Niezniszczalna

Teraz.

Do pomieszczenia wchodzi dwoje ludzi ubranych w białe kombinezony. Patrzą na mnie niepewni, czy czegoś im nie zrobię. Rzecz w tym, że umiem panować nad emocjami, tym bardziej, gdy jeszcze przyświeca mi cel, a mój jest chyba oczywisty. Zabić Alexa.

— Co mam zrobić? — Patrzę wyczekująco. W końcu jeden z przybyszów odzywa się przytłumionym, chropowatym głosem dobiegającym z wnętrza kombinezonu.

— Proszę wyciągnąć rękę.

— Prawą, lewą?

— Obojętne. Musimy zbadać krew.

Robię o co prosi. Podciągam rękaw, a moim oczom ukazuje się coś dziwnego. Mam nowe znaki, ale tylko ja zdaję sobie z nich sprawę. Po przemianie wszyscy otrzymujemy znaki. Za każdym razem, gdy podczas szkolenia podawane zostaje nowe serum. Małe bruzdy na skórze niczym mroźne obrazy, rozciągają się po naszym ciele, tworząc wzory, ścieżki, krajobrazy znaków. Tych na rękach jest więcej. To znaczy, że cokolwiek podał mi Alex, zadziałało i jest we mnie.

Czytaj dalej „Naznaczona: 14 Niezniszczalna”

Naznaczona: 13 Wiedząca

Szłam za Alexem tym samym korytarzem, którym podążałam z panią Cambell i Maxem. Nadal nie wiedziałam, gdzie właściwie jesteśmy.

— Gdzie idziemy? — zapytałam rozglądając się dookoła. — I gdzie jest Max? No i po co nas tu trzymacie?

— Faktycznie działasz jak karabin. Powoli, spokojnie. Niczego przed tobą nie zamierzam ukrywać. Wszystko chcę ci pokazać i wyjaśnić, a myślę, że obrazy bardziej do ciebie przemówią, niż kolejne słowa.

Miał rację.

W końcu, po przejściu tysiąca korytarzy, otwarciu jeszcze większej ilości drzwi, dotarliśmy do wielkiego pomieszczenia ze szklanymi drzwiami. Wielkie wahadłowce otwierały się tylko po wpisaniu jakiegoś kodu. Alex go znał, bo po chwili byliśmy w środku. Biała, sterylna sala przypominała tą, w której się obudziłam, a potem tysiące igieł wbiło się w moje ciało. Przeszedł mnie dreszcz. To była ta sala. W lewym rogu znajdował się stół. Długi na trzy metry, ze zwisającymi po bokach pasami. Jego widok przywrócił wspomnienie bólu, jakiego doświadczyłam.

Czytaj dalej „Naznaczona: 13 Wiedząca”

Wpis 46, czyli kolejny tydzień w domu.

Coraz więcej znajomych pyta jak my sobie tu w Anglii radzimy i czy jesteśmy źli na premiera, że tak późno zawrócił z błędnie przyjętego kursu. Jakie jest podejście Anglików do pandemii i czy nie boimy się nadchodzącego kryzysu?

Nie ukrywałam, że podejście Borisa Johnsona na początku mnie zmartwiło. Pisałam o tym tutaj. Nie mniej od tego czasu sporo się zmieniło i to tylko na lepsze i za to trzeba go pochwalić. O tym pisałam tu. Oczywiście to o czym wspominam w tekście wynika z mojego i moich najbliższych doświadczenia. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie bagatelizował, podważał czy wyśmiewał obecną sytuację (patrz tutaj) Zawsze znajdzie się grupa ludzi, którzy czują się ekspertami we wszystkim i niewiele można na to poradzić.

Czytaj dalej „Wpis 46, czyli kolejny tydzień w domu.”