Naznaczona: 11 Srebrna

W końcu poszliśmy się umyć. Ja asekuracyjnie dwie kabiny dalej. Max skończył wcześniej i gdy wyszłam, stał już na wpół ubrany przed wskazaną przez pannę Cambell szafką. Musiałam przyznać, że robił wrażenie. Wprawdzie czarny kolor jeszcze bardziej wysysał z niego kilogramy, ale i wyostrzył jego rysy, nadawał mu tajemniczości i groźnego wyglądu. Ale tylko wtedy, gdy był zamyślony. Gdy tylko mnie zobaczył, jego oczy ożyły i stał przede mną drażniący nastolatek.

— No proszę, do twarzy ci w czarnym — rzuciłam otwierając swoją szafkę.

— Tobie też będzie. Szczególnie z twoimi oczami.

— Matko, czy nie mógłbyś wysilić się na coś bardziej oryginalnego? — Ostentacyjnie wzniosłam oczy ku górze i zabrałam czarną stertę ubrań. Wróciłam do kabiny, żeby się przebrać. Standardowy zestaw szpiega, tak pomyślałam o ubraniach, gdy je zobaczyłam. Rurki, koszulka bez rękawów i kurtka. Oczywiście wojskowe buty. No po prostu krzyk mody.

Czytaj dalej „Naznaczona: 11 Srebrna”

Naznaczona: 10 Zaskoczona

Teraz.

— Kiedyś nie miałeś problemu z wysławianiem się. Co się zmieniło? — rzucam wpatrując się w niego. Do tej pory myślałam, że mnie uratował. Teraz sama nie wiem, co mam myśleć.

— Pytaj — odpowiada w końcu. Ma zmieniony głos. Obcy.

— Pytaj? — powtarzam za nim nie kryjąc rozczarowania. Nie tego się spodziewałam. I co w ogóle ma znaczyć to całe „pytaj”? Czy nie powinniśmy teraz siedzieć i omawiać wszystko, co się wydarzyło? Czy nie powinien opowiedzieć mi o tym miejscu, o ludziach, którym zawdzięczamy życie? Jakim cudem nie zostałam zresetowana i co najważniejsze, jak udało się mu do tego wszystkiego doprowadzić? Czy nie powinien cieszyć się na mój widok? Przytulać i całować? I czy to wszystko nie powinno wydarzyć się w jakimś normalnym miejscu, a nie w oszklonej sali, gdzie czuję się jak obiekt, któremu wszyscy się przyglądają?

Pytaj? Poważnie Max? Mam cię o to wszystko zapytać? Dlaczego sam mi tego nie powiesz?! Dlaczego to ja mam ciągnąć cię za język? To jedno słowo i sposób, w jaki je wypowiada odbiera mi wszelkie nadzieje, że wszystko, przez co przeszliśmy właśnie dobiegło końca. Bo to miał być koniec. Koniec piekła w Agencji albo koniec naszego życia.

Czytaj dalej „Naznaczona: 10 Zaskoczona”

Naznaczona: 9 Wściekła

— Wypuśćcie mnie! Natychmiast! — wrzeszczę i coraz mocniej uderzam dłońmi w szklaną taflę, a ona zaczyna drżeć. Robię krok do tyłu zaskoczona tym, co się stało. Przecież to szyba grubości ściany. Specjalnie wzmocniona, a zadrżała pod naporem moich dłoni. Wszystkie oczy są nadal skupione na mnie, ale już na żadnej z twarzy nie gości ciekawość, tylko przerażenie. Dean mówi coś do blondynki, a ta kręci głową. Nie chce się na coś zgodzić. Jednak Dean nie ustępuje, tak jak i ja nie zamierzam ustąpić.

— Natychmiast mnie stąd wypuśćcie albo rozwalę wam tu wszystko w drobny mak, słyszycie?! I nikt mnie nie powstrzyma, rozumiecie?! Nikt!

Czuję jak wypełnia mnie energia, siła, która pozwoli mi na spełnienie mojej groźby. Ciepło rozlewa się po moim ciele. Czuję jak dopływa do koniuszków palców, a te same suną wprost ku szybie. Moje paznokcie… Ich widok sprawia, że cofam dłoń. Są całe srebrne.

Czytaj dalej „Naznaczona: 9 Wściekła”

Naznaczona: 8 Przemieniona

Dwa lata wcześniej.

Kiedy obudziłam się w białej, sterylnej sali, pomyślałam, że to czyściec. Piekło wyglądałoby chyba inaczej. Na niebo nie zasłużyłam. W końcu bez względu jak to się skończyło, chciałam odebrać sobie życie. Leżałam nago na czymś twardym i chłodnym. Prawie naga, bo przykrywało mnie papierowe białe prześcieradło. Chciałam wstać, ale coś nie pozwalało mi się ruszyć. Jakieś pasy przytrzymywały mnie unieruchamiając ręce i nogi. To z pewnością nie był czyściec. To musiało być jednak piekło. Zaczęłam wierzgać, szamotać się, w końcu krzyczeć, ale nic się nie działo, nikt się nie pojawiał. A gdy w końcu moja walka odebrała mi siły, zamknęłam oczy i czekałam na to, co miało się wydarzyć.

— Nie bój się. Jestem Alex i będę się tobą opiekował. — Tego głosu miałam nigdy nie zapomnieć. — To, co się zaraz wydarzy nie będzie długo trwało. Potem będzie już tylko lepiej.

Czytaj dalej „Naznaczona: 8 Przemieniona”

Naznaczona: 7 Zamknięta

Ktoś do nas podbiega i czuję jak czyjeś dłonie powalają mnie na ziemię. Ktoś łapie mnie za ręce, ktoś za nogi. Coś zgrzyta i czuję kajdanki na nadgarstkach i kostkach.

— Co wy robicie — krzyczę, ale coś miękkiego knebluje mi usta, odcina dopływ powietrza. Wierzgam, szarpię, ale to nie pomaga. Nagle świat zaczyna wirować, a moje ciało wiotczeje. Słyszę tylko głosy, samej nie będąc w stanie się odezwać.

— Szybko wam poszło. — Kobiecy głos pojawia się z prawej strony. — Chyba nie jest taka wyjątkowa, jak mówił o niej Max. — Powątpiewanie w jej głosie sprawia, że czuję do niej niechęć.

— Nie lekceważyłbym jej — odpowiada jej Dean i zaskakuje mnie tym samym. Odkąd się poznaliśmy wiem, że mną gardzi. Spodziewałam się, że prędzej podzieli się tą wzgardą ze swoimi towarzyszami. On jest jednak mądrzejszy. On ich przede mną ostrzega.

Czytaj dalej „Naznaczona: 7 Zamknięta”

Naznaczona: 6 Opanowana

Dean zatrzymuje się za najbliższym rogiem budynku. Równo przystrzyżony trawnik nie pozostawia złudzeń. Za murami Agencji wszystko musi wyglądać idealnie. Ten, kto znajdzie rano wgniecione ślady po pojeździe, będzie przerażony. Kary za brak porządku są kosztowne, łącznie z groźbą zatrzymania. Część mnie współczuje sprzątaczowi, który za to odpowie, część każe skupić się na zadaniu. Wiem, co powinnam zrobić. Nauczyli mnie tego. Wielu rzeczy mnie nauczyli.

— Mam nadzieję, że wiesz, co robisz — rzuca Dean. Jest zdenerwowany, ale i tak nieźle sobie radzi ze stresem. Większość ludzi zrobiłaby pod siebie, wiedząc, że żołnierze Agencji siedzą im na ogonie. Może dlatego też nie spodziewa się mojego uderzenia. Trafiam w odpowiednie miejsce na szyi i natychmiast Dean traci przytomność, a jego głowa opada na bok.

— Wiem — odpowiadam, mimo że on już mnie nie słyszy. Działam jak maszyna. Po wcześniejszej dezorientacji nie ma śladu. Mam cel. W końcu Dean musi wrócić do dziewczyny.

Czytaj dalej „Naznaczona: 6 Opanowana”

Naznaczona: 5 Uciekająca

Dean wyprowadza mnie przez główne drzwi. Dookoła nas panuje takie zamieszanie, że nikt nie zwraca na nas uwagi. Ludzie biegają, pokrzykują coś lub idą, nie rozglądając się na boki. Każdy przerażony, z wymalowanym na twarzy strachem o własne życie. W końcu nie często siedziba Agencji zostaje zaatakowana. Wróć. Jeszcze nigdy nikt się na to nie odważył. Jeżeli Max doprowadził do czegoś takiego, to nie doceniałam go. I zrobił to dla mnie.

— Co tu się dzieje? — dopytuję, gdy zatrzymujemy się przy pojeździe. Terenowy ślizgacz jest nieźle poobijany. Bardzo stary model, jeden z pierwszych. Już ich nie produkują. Dean jednak nie odpowiada, tylko wskazuje, bym wsiadła. — Nie jadę, póki mi nie powiesz — mówię stanowczo i nawet nie drgnę, widząc jego minę. Zaskakuje mnie moje zachowanie, ale mimo to dalej się nie ruszam.

Czytaj dalej „Naznaczona: 5 Uciekająca”

Naznaczona: 4 Uwolniona

Wciąż śpię, czy może już nie? Czy to jawa, czy dalej sen? Nie wiem. Nic nie rozumiem. Nadal mam przymknięte powieki, ale mój umysł rejestruje to, co dzieje się dookoła mnie. Czuję delikatny powiew wiatru, szelest materiału, odgłosy rozmów toczących się w oddali. To wszystko jest gdzieś obok w porównaniu z pulsującym ciepłem rozlewającym się po moim prawym ramieniu.

Postrzał. Zostałam postrzelona. Ta myśl budzi mnie z letargu, na jaki nie powinnam sobie pozwolić. Otwieram oczy, spodziewając się ataku, ale nikogo przy mnie nie ma, a ja już nie leżę w sali samobójców i jestem pewna, że to nie sen.

Dociera do mnie kolejna myśl. Ja pamiętam. Nie zostałam zresetowana, mimo że podano mi serum. Co się dzieje?! Czuję się inaczej, ale nie umiem jeszcze tego sprecyzować. Przepełnia mnie niepokój, a serce wali niczym dzwon.

Czytaj dalej „Naznaczona: 4 Uwolniona”

Naznaczona: 3 Zresetowana

Słońce, znowu. Otwieram powoli oczy. Leżę w białym pomieszczeniu. To nie słońce, tylko lampy. Wiem, gdzie jestem. Sala samobójców. To tu obudziłam się wtedy po skoku. I znowu tu trafiłam. Nie wiem tylko po co. Jeśli on chce mnie zabić, nie musiał mnie tu przyprowadzać. Czyli chce mnie zresetować. Ta myśl napełnia mnie paniką. Chyba wolałabym, żeby mnie zabił.

Mam pustkę w głowie. Zaraz zwymiotuję. Torsje obezwładniają moje ciało i zginam się pod ich naporem, by opróżnić zawartość żołądka. Sama żółć. Od dawna nic nie jadłam. Jestem wyczerpana, więc ponownie kładę się na długim, białym stole, na którym po raz pierwszy mnie naznaczyli. Jednak nie związali mnie jak wtedy. Jestem zbyt słaba, by uciekać. I jestem naga. Przykrywa mnie jedynie papierowe, białe prześcieradło, które lekko zsunęło się ze mnie, obnażając pierś. Nie odczuwam jednak wstydu. To tylko ciało, narzędzie, takie samo jak broń. Tego też mnie nauczyli.

Czytaj dalej „Naznaczona: 3 Zresetowana”

Naznaczona: 2 Schwytana

Teraz.

Ramię boli mnie coraz bardziej, a rękę mam zdrętwiałą. Nie mogę nią ruszać, bo kula naruszyła kość. Nie mam przy sobie uzdrawiacza, zresztą to już i tak jest koniec. Jeśli mnie tu nie znajdą, prawdopodobnie wykrwawię się na śmierć. Nie zatamowałam krwawienia z premedytacją. Prawda jest taka, że nie mam już sił uciekać. A może już nie chcę uciekać. Może nadszedł czas, by to wszystko zakończyć. Nie mam do czego wracać ani gdzie skryć. Znowu staję się tą zagubioną dziewczyną na moście. Znowu spadam w przepaść i to on znowu mnie w nią spycha.

Opieram głowę o coś miękkiego za moimi plecami i przymykam powieki. Muszę chwilę odpocząć. Nie pochłania mnie jednak ciemność powiek a otchłani, w którą spadam z mostu.

Czytaj dalej „Naznaczona: 2 Schwytana”