Te dłonie. Długie palce przesuwające się po moim ciele. Badające każdy jego zakamarek – począwszy od stóp, poprzez wewnętrzną część ud, wzgórek, brzuch, okalające piersi, a kończąc na szyi, na ustach. Drżę chcąc go dotknąć, muszę go dotknąć, by i on odczuwał przyjemność z mojego dotyku. Ale on na to nie pozwala. Przytrzymuje moje dłonie nad moją głową, a jego usta zraszają mój policzek. Jak przyjemnie czuć te pocałunki… Muska mnie coraz namiętniej, coraz intensywniej, wydając przy tym ciche pomruki. Czytaj dalej „Wpis 29, czyli pierwszy rozdział Rozterek…”.”