Teraz.
Ramię boli mnie coraz bardziej, a rękę mam zdrętwiałą. Nie mogę nią ruszać, bo kula naruszyła kość. Nie mam przy sobie uzdrawiacza, zresztą to już i tak jest koniec. Jeśli mnie tu nie znajdą, prawdopodobnie wykrwawię się na śmierć. Nie zatamowałam krwawienia z premedytacją. Prawda jest taka, że nie mam już sił uciekać. A może już nie chcę uciekać. Może nadszedł czas, by to wszystko zakończyć. Nie mam do czego wracać ani gdzie skryć. Znowu staję się tą zagubioną dziewczyną na moście. Znowu spadam w przepaść i to on znowu mnie w nią spycha.
Opieram głowę o coś miękkiego za moimi plecami i przymykam powieki. Muszę chwilę odpocząć. Nie pochłania mnie jednak ciemność powiek a otchłani, w którą spadam z mostu.
Czytaj dalej „Naznaczona: 2 Schwytana”
